Menu

Gryfnioki

Dwie nogi to za mało, żeby podbić świat.

VI Zimowa Wystawa Psów Rasowych ExpoSilesia

cerralke

Po niedzielnej wystawie psów, organizowanej przez oddział Będzin, a odbywającej się w Sosnowcu, stwierdzam że jednak wystawy w plenerze to jest to. Na hali było bardzo głośno, dość ciemno i zdjęcia mi nie powychodziły. :( Niemniej zważywszy temperatury (gdy wychodziliśmy z domu było -14 stopni), hala stanowiła jedyne sensowne, rozsądne i możliwe rozwiązanie.

W zasadzie nie mam żadnych uwag organizacyjnych, bo to co widziałam ogarnięte było bardzo dobrze i nawet półgodzinne opóźnienie oceny to nic strasznego. Jednak na wysokości zadania nie stanęli trochę sami wystawiający i odwiedzający też nie, widziałam bowiem wiele niezbyt fajnych sytuacji. Zupełnie niepojęte jest dla mnie jak w przypadku wystawy, gdzie wyraźnie jest oznaczona toaleta dla psów, można pozwalać dorosłemu zwierzęciu lać w środku albo narobić w przejściu i tego nie posprzątać. Gdy stałam przy ringu owczarków niemieckich, tuż za mną podstępnie nawalił jakiś pies i oczywiście odwracając się wlazłam w skarb - nie polecam. Kolejną sytuacją, jeszcze gorszą, było kiedy jakiś malamut użarł w twarz człowieka, chyba znajomego, nie wiem, bo stałam dość daleko. Polała się krew i wyglądało to bardzo groźnie.

Było też bardzo dużo odwiedzających i z jednej strony to miło, bo to znaczy że idea wystawy jako promocji kynologii się sprawdza, a z drugiej często wprowadzali straszny chaos. O ile przywykłam już do pań mówiących dzieciom: "zobaczy, jaki duży piesek" i inne takie, o tyle rodzice próbujący obfocić swe pociechy przy owych dużych pieskach, często budzących w pociechach grozę, to widok trochę śmieszny, a trochę straszny. Jestem też pewna, że byłam świadkiem zepsucia prezentacji co najmniej jednego psa, którego zaczepił jakiś gościnny czworonóg (nie wątpię, że gościnny, bo miał zupełnie nieprzepisową fryzurę) tuż przed wejściem na ring.

Sędziowie różni, czyli jak zwykle - jedny szli jak burza (whippety), inni drobiazgowo (ONy), niektórzy ostro bawili się w dentystów (pudle). Jesteśmy ogólnie usatysfakcjonowani. Brakowało mi atmosfery wystaw. Wiem już jak muszę podrasować sprzęt, a przede wszystkim że muszę pamiętać o zapasowej baterii jeśli zamierzam biegać z ciągle włączonym aparatem.

15181247

 

© Gryfnioki
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci