Menu

Gryfnioki

otoczeni życiem

Dynamika

cerralke

IMG_0634_done

Sytuacja u nas zmienia się z dnia na dzień, dlatego jestem taka wymęczona, co przekłada się też na Briana - i proszę, zagadka rozwiązana! Dotyczy to nie tylko życia i planów na przyszłość, ale również parapetu. Moje żarłoczne zołzy wypuszczają świeże listki właściwie codziennie i mam nadzieję, że to nam wróży długą, szczęśliwą przyszłość. Poza tym mamy nowego Echinocactus grusonii, którego na dniach będę przesadzała do właściwego podłoża i nieco większej doniczki.

Tymczasem zapadła decyzja o przeniesieniu całej naszej aktywności na FB, toteż wszystkich zainteresowanych zapraszam na stronę: https://www.facebook.com/gryfnioki.

IMG_0635_done

Zmęczenie materiału

cerralke

IMG_0638_done

Po ostatnich wybiegach Briana wyraźnie widać, że dopadło nas jakieś zmęczenie materiału - ani jemu się za bardzo nie chce, ani mnie. Pokiwać się trochę z nogi na nogę od ściany do ściany, potarzać w piasku, zrobić parę kołeczek i stójek  to okej, ale o czymś ambitniejszym zapomnij.

U mnie wynika to zapewne z intensywnych tygodni i równie intensywnych weekendów, bo bez wątpienia postanowiłam wdrożyć w swoje życie zasadę "wyśpię się w grobie". Nie wiem kiedy zapadła ta decyzja, ale fakt faktem że w braniu na siebie kolejnych rzeczy mam mało umiaru, jeżeli tylko coś mnie faktycznie interesuje.

U Briana obawiam się zmęczenie to stan permanentny, bo to już senior nie tylko z metryczki, ale również kondycji i zachowania. Myślę powolutku o jakiś juniorach, ale to jest pieśń przyszłości, w tym roku bowiem nie upchnę już przyjęcia żadnych nowych stworzeń pod swój dach.

Nowe zielone Gryfnioki

cerralke

IMG_0633_done

Dzisiaj przyjechały do mnie rosiczki, dwie z gatunku Drosera capensis i jedna (a właściwie też dwie, ale w pojedynczej doniczce) Drosera aliciae. To moje pierwsze rośliny owadożerne i zarazem pierwsze rośliny kupione od hodowcy, a nie w kwiaciarni, ogrodniczym czy markecie. Z tego skromnego doświadczenia wynika wniosek, że warto, bo rosiczki przyjechały zabezpieczone jak przed wojną nuklearną a nie niedelikatnością pocztowców, zdrowe i ładnie wybarwione. Zobaczymy jak się przyjmą i na ile uda mi się o nie zadbać zarazem.

Co tu się podziało?

cerralke

IMG_0601_v1

Jest to całkiem zasadne pytanie, jeżeli ktoś regularnie śledzi bloga. Ostatnie zmiany graficzne i w układzie menu stawiają pod znakiem zapytania cel tego małego zakątka internetu, który miał się wszak skupiać na ssakach i to ssakach ofutrzonych.

Otóż tak się składa, że spora część mojego dorobku nazwijmy to "hodowlanego" dotyczy innych stworzeń - nie wiem, czy kiedykolwiek przebiję rekord posiadania jednego gatunku jakim było sto pięćdziesiąt młodych patyczaków indyjskich. Czułam się trochę źle, od razu i systemowo tę część wykluczając, ale sądziłam że do niej nie wrócę i chyba niesłusznie, bo wciąż mnie ciągnie do nieco bardziej egzotycznych stworów. Wraz z większym zatroskaniem o to, co rośnie na moim parapecie przyszła myśl, by nieco uaktualnić zamysł bloga.

Nie ma nic złego w zmianach, a koncepcja Gryfnioków ewoluowała wszak od początku - miał to być rzeczowy blog, powiedziałabym bardziej nastawiony na artykuły niż faktyczne blogowanie - a tymczasem tutaj mam de facto album zdjęć z krótkimi notkami, a główna aktywność skupia się na moim fanpage'u. Mnie to pasuje, mam nadzieję że Wam też.

W związku ze zmianami na blogu pojawią się nowe tagi, odpowiadające pozycjom w menu.

IMG_0599_v1

Lazy week

cerralke

Każdemu czasem potrzebna jest przerwa, nam też. Mnie - po gorących dwóch miesiącach, Brianowi... nie wiem w sumie po czym, za dużo ćwiczeń? Starość pukająca do drzwi? Pewnie obie te rzeczy. Dlatego przez ostatni tydzień robiliśmy tylko absolutne minimum i wróciliśmy na chwilę do swobodnych wybiegów z kręceniem się w kółko i obgryzaniem wszystkiego, co imituje drewno.

lazy1

© Gryfnioki
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci